Zanim zastanowisz się nad ogromem zadania stojącego przed dyrektorem generalnym LIV Golf, Scottem O'Neilem – zanim zaczniesz debatować nad zaletami oglądalności telewizji i bitew PR oraz sportu w długotrwałym stanie przewrotów konkurencyjnych i finansowania w wysokości 5 miliardów dolarów z Arabii Saudyjskiej – musisz najpierw pamiętać o czymś bardzo krytycznym.

Scott O'Neil wybrał to.
„To, jak żyjesz, jest naprawdę wyborem” – napisał O'Neil w swojej książce „Bądź tam, gdzie są twoje stopy”. "Co zamierzasz zrobić i z kim to zrobisz, to są wybory, których tylko ty możesz dokonać. To był mój moment "aha".
W ciągu dwudziestu lat pracy na stanowisku dyrektora sportowego (głównie koszykówki) O'Neil uzyskał tytuł doktora chirurgii organizacyjnej — najpierw jako wschodzący dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w New Jersey Nets i Philadelphia Eagles od początku do połowy lat 90., następnie jako prezes Madison Square Garden Companies z wczesnym Carmelo Anthonym Knicksem, a wreszcie jako dyrektor generalny Philadelphia 76ers i New Jersey Devils z ery Process. We wszystkich tych zawodach O'Neil sprzedawał biznes przegrywania i powrotu na ścieżkę zwycięstwa.
Te doświadczenia ukształtowały światopogląd, na którym O'Neil opiera się dzisiaj, jako dyrektor naczelny ligi golfowej, która jest wciąż w powijakach. Od czasu zastąpienia Grega Normana na stanowisku dyrektora generalnego LIV w styczniu 2025 r. O'Neil stara się dokonać przeglądu działalności LIV, zmienić jej pozycję w świecie pro golfa i położyć podwaliny pod ścieżkę do rentowności. Cele te mogą wydawać się nieprzejrzyste, ale przyniosły pewne wymierne zmiany: w listopadzie O'Neil ogłosił, że LIV — organizacja tak przywiązana do turniejów na 54 dołkach, że jej nazwa pochodzi od rzymskiej cyfry oznaczającej 54 — rozszerza liczbę swoich turniejów do 72 dołków ze skutkiem natychmiastowym.
Gdy kalendarz zmierza ku 2026 r., liga O'Neila wciąż pozostaje na wiele pytań, na które musi odpowiedzieć: dotyczące zmieniającego się nastroju LIV w obliczu „rywalizacji” z PGA Tour, jej długiej walki o rentowność finansową i, co być może najbardziej palące, tego, jak liga ocenia samą siebie. Na początku tego tygodnia rozmawiałem z O'Neilem na wszystkie te i nie tylko tematy; nasza rozmowa poniżej została lekko zredagowana pod kątem długości i przejrzystości.
Scott, słyszałem, że kilka razy nazywasz siebie „agentem zmiany”. Co Twoim zdaniem należy zmienić w LIV Golf, gdy objąłeś tę pracę?
Tak, powiedziałbym, że każda czteroletnia firma w bardzo dojrzałej branży musi być zwinna, wymagająca wysiłku i nieustępliwa. Jeśli chcesz, musisz odbyć podróż ewolucyjną. To, przez co przeszła ta grupa, aby zbudować i przebić się w golfie – nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze to zobaczymy za naszego życia, i myślę, że jest to w pewnym stopniu spektakularne.
Przyjeżdżam tutaj, aby wziąć ten fundament i zbudować biznes. Jest cała masa ścieżek, które mogą nas zaprowadzić. Jedno z nich jest wyraźnie po stronie golfisty – po stronie golfisty. Kiedy zaczynamy widzieć twarze takie jak Tom McKibben, Josele Ballester, David Puig i Caleb Surratt, kiedy zaczynamy dostrzegać wyłaniające się talenty nowej generacji, powinno nas to utwierdzić w przekonaniu, że wszystko zmierza we właściwym kierunku.
